niedziela, 23 listopada 2014
Kłamstwo.
Nie było mnie tu już dawno. Niby wiele się zmieniło, zaczęłam wychodzić do ludzi. Jednakże wieczorami nadal czuję pustkę. Nie mam w ogóle weny do pisania. Jestem chyba do niczego. Czuję, że wszyscy inni są ode mnie gorsi i lepsi jednocześnie. To boli. Kiedy coś czuję. Więc czemu nie krwawię? Wciąż mnie do tego ciągnie. Lecz czemu mam ulegać? Smutek i niekończąca się udręka nieczułości. Nawet nie czuję melancholii. Cholera, a tak dobrze się okłamywałam.
wtorek, 24 czerwca 2014
Noga.
Ostatnio niewiele się działo. Wczoraj piłam z koleżankami, a potem poszłam na basen. Głowa mnie wczoraj bolała. Szłam pieszo z 4 km. Dzisiaj niby byłam w szkole, ale tak przejściowo. Byłam u lekarza, mam gips na nodze. Strasznie się męczę, tym bardziej, że nie mam kul. Jutro może będę je miała. Pojutrze mnie już nie ma. Przez tydzień będę w innym miejscu. Boję się tego. Jestem smutna, choć nie wiem czemu. Ostatnio piszę trochę piosenek. Może się zabiorę za jakiś wiersz? I tak go nie udostępnię, nie chcę by inni je zauważyli.
Branoc.
Branoc.
piątek, 20 czerwca 2014
Ostatnio...
Byłam ostatnio u pani psycholog. Moja wychowawczyni mnie z nią umówiła. Bardzo miła kobieta, teraz za każdym razem gdy ją widuję to się uśmiecham. Czy tak łatwo wywrzeć dobre wrażenie na kimś? Jej się to udało. Powiedziała mojej mamie, że mam głęboką depresję i muszę chodzić do psychologa. Pozwoliłam jej na to. Powiedziałam jej o tabletkach, o myślach samobójczych, o smutkach, ona po prostu ma w sobie magię, która zachęca ludzi do rozmowy. Byłam na basenie. Było całkiem miło. Pierwszy raz na mnie nie krzyczał, a i nauczyłam się co nieco. Został tydzień do końca szkoły. Potem wakacje. Siostra jak się dowie o poprawce z basenu to mnie zabije. Będę się przez wolny czas uczyła pływać. Zaczynam nawet to lubić. Napisałam ostatnio angielskie słowa do piosenki. Myślę, że wyszło całkiem nieźle. Nie mam za to ochoty na pisanie wierszy. Czuję się samotna, ta samotność mi jednak trochę ciąży. Podobno wypisywanie na blogu swoich smutków pomaga, tak mówiła szkolna psycholog. Miała rację.
Branoc.
Branoc.
poniedziałek, 5 maja 2014
Drama.
Ostatnio wzięłam się za oglądanie dram. Jednak co ciekawsze nie dopuszczam do siebie innych niż koreańskich. Może to z powodu aktorów? Oj nie wiem. Wzięłam się też za naukę jęz. koreańskiego. Jest strasznie trudny! Chyba nigdy niczego nie zapamiętam.
Co do dram. Zauważyłam, że głównie kobieca bohaterka nigdy nie miała chłopaka, a chłopak nigdy się jeszcze nie zakochał. Ona zdobywa jego serce przez olewanie go, a on za nią lata jak głupi. Bohaterki zawsze mnie wkurzają, bo zachowują się jakby nigdy w życiu nie rozmawiały z chłopakiem, a nawet nie widziały na oczy. Peszą się opuszczając głowę nie mając odwagi cokolwiek powiedzieć. Baka!
Oczywiście już znalazłam sobie ulubionych aktorów. -.- Ja nic tylko poszukuję przystojniaków.
Branoc.
Co do dram. Zauważyłam, że głównie kobieca bohaterka nigdy nie miała chłopaka, a chłopak nigdy się jeszcze nie zakochał. Ona zdobywa jego serce przez olewanie go, a on za nią lata jak głupi. Bohaterki zawsze mnie wkurzają, bo zachowują się jakby nigdy w życiu nie rozmawiały z chłopakiem, a nawet nie widziały na oczy. Peszą się opuszczając głowę nie mając odwagi cokolwiek powiedzieć. Baka!
Oczywiście już znalazłam sobie ulubionych aktorów. -.- Ja nic tylko poszukuję przystojniaków.
Branoc.
środa, 23 kwietnia 2014
GŁUPIA!
Ostatni wpis był bardzo krótki. Poszłam szybko spać, ok. 20.00. Dzisiaj nie poszłam do szkoły, nie wiem czy nadal mamy wolne, bo są testy gimnazjalne. Żałuję, że nie poszłam wtedy na basen. Jedyną nadzieją jest nauczenie się pływać w te wolne dni, ale zapewne nie będzie kto miał mnie zawieść. Przerąbane! Albo nie zdam, bo mnie dyrektor wywali jak się dowie o basenie albo będę miała poprawki w sierpniu z basenu albo mnie wywalą, bo to liceum albo nauczę się pływać w czasie wolnym i jakoś mi zaliczy albo się zlituje. Kiedy o tym myślę wciąż się martwię, więc zaczęłam oglądać "Itazura na Kiss". Tylko to mi już poprawia humor. Chciałabym powrócić do tych czasów, kiedy miałam sześć lat. Jak ja głupia nie mogłam sobie załatwić zwolnienia. GŁUPIA! GŁUPIA! GŁUPIA! Nie radzę sobie z własnym życiem.
wtorek, 22 kwietnia 2014
Spać.
Chce mi się spać! Jednak jest jeszcze tyle bezsensownych rzeczy, których nawet nie chcę zrobić. Więc po co siedzieć? Oczy mi się kleją. Pomocy!
Branoc.
Branoc.
sobota, 12 kwietnia 2014
Czemu śmierć?
Czemu nie mogę się zmienić? Najgorzej jest nocami. Wtedy cisza pożera choćby jedyną pozytywną ostatnią myśl i zostawia mnie w bezsenności z tymi wszystkimi złymi myślami. Wciąż myślę o problemach. O tym czy sobie poradzę w szkole, o tym czy ktoś przy mnie będzie, o tym czy będę szczęśliwa... Czytałam, że trzy kropki na końcu zdania oznaczają nadzieję piszącego. To chyba prawda, choć sama nigdy się do tego nie przyznam. Nie chcę udawać, że oczekuję czegoś od życia, bo tak nie jest, prawda? Wciąż siebie ze wszystkim oszukuję. Wbiłam sobie do głowy, że jeśli nie będę niczego oczekiwała to się nie zawiodę. To prawda, ale co gdyby pokazała się w moim życiu osoba, która by zmieniła mój pesymistyczny tok myślenia? Kto wie. W moim życiu pojawia się coraz więcej pytań, a żadnych odpowiedzi nie otrzymuję. Jak można nie potrafić odpowiedzieć na takie banalne, proste pytania? Czego pragnę od życia? Nie wiem. Naprawdę nie wiem, albo nie chcę się przyznać przed samą sobą, by później nie odczuć zawodu. Jak tu cicho. Słyszę tylko głęboki sen swojej rodziny. Niby bliskich... Jednak przybrany brat chętnie byłby świadkiem mojej śmierci. A mama? Coraz częściej myślę, że przestałam ją obchodzić. Tak wiele razy o mało mnie nie zabił... Czy pisząc to miałam nadzieję, że to zrobi? Moje myśli się gubią pomiędzy rozsądkiem a uczuciami, która pragnę do końca unicestwić. Jednak czy to jest możliwe? Nie wiem. Kolejne pytanie bez odpowiedzi. Podobno nie ma rzeczy niemożliwych. Jednakże gdyby tak było nie byłoby biednych, głodujących, smutnych ludzi na tym świecie. To tylko trzy przykłady, a mogłoby być ich miliony. Jestem głodna, lecz nie zjem niczego. Nie dam rady niczego przełknąć.
Dzisiaj mój pies, Max został zażarty przez innego. Płakałam rano przez to. Mama poszła go zakopać, a ja głupia nie miałam nawet odwagi by go ostatni raz zobaczyć. Kolejny raz nie mogłam spojrzeć prawdzie w oczy. Chcę jeszcze poudawać, że to się nie stało. Chcę wierzyć, że jak wrócę w poniedziałek ze szkoły on będzie na mnie czekał. Ostatnio się do niego zbliżyłam bardziej niż kiedykolwiek. Tak samo było z moim wujkiem. Tuż przed jego masakryczną śmiercią (ktoś go zamordował) dogadywaliśmy się lepiej niż przez te wszystkie lata. To chyba już cztery lata... Dlaczego Ci, do których się zbliżę niedługo potem odchodzą? Zaczynam teraz myśleć, że to przeze mnie. Jestem chodzącym pechem. Zawsze tak było. Może to był kolejny powód czemu nie byłam lubiana? Nie mogę się już do nikogo przywiązać. To co napisałam o nadziei, że kiedyś może ktoś będzie przy mnie cofam. Nie chce cierpieć nigdy więcej...
Branoc.
Dzisiaj mój pies, Max został zażarty przez innego. Płakałam rano przez to. Mama poszła go zakopać, a ja głupia nie miałam nawet odwagi by go ostatni raz zobaczyć. Kolejny raz nie mogłam spojrzeć prawdzie w oczy. Chcę jeszcze poudawać, że to się nie stało. Chcę wierzyć, że jak wrócę w poniedziałek ze szkoły on będzie na mnie czekał. Ostatnio się do niego zbliżyłam bardziej niż kiedykolwiek. Tak samo było z moim wujkiem. Tuż przed jego masakryczną śmiercią (ktoś go zamordował) dogadywaliśmy się lepiej niż przez te wszystkie lata. To chyba już cztery lata... Dlaczego Ci, do których się zbliżę niedługo potem odchodzą? Zaczynam teraz myśleć, że to przeze mnie. Jestem chodzącym pechem. Zawsze tak było. Może to był kolejny powód czemu nie byłam lubiana? Nie mogę się już do nikogo przywiązać. To co napisałam o nadziei, że kiedyś może ktoś będzie przy mnie cofam. Nie chce cierpieć nigdy więcej...
Branoc.
piątek, 4 kwietnia 2014
Trochę muzycznie.
Nudy! Siedzę i czytam mangę "Kyou Koi wo Hajimemasu" po angielsku, więc całkiem spoko. Szkolę język.
Od kilku dni mam straszny katar. Nie dość, że nie mogę oddychać i mówię przez nos to jeszcze pobolewało mnie gardło.
Przeczytałam na blogu pewnego vlogera o tym, że był na koncercie The Pretty Reckless i Fall Out Boy. Strasznie mu zazdroszczę! Postanowiłam, że zrobię listę zespołów/artystów, których bym chciała usłyszeć na żywo. Będzie to się dzielić na trzy kategorie. Z czasem lista zapewne się zmieni.
Zespoły/artyści, których muszę usłyszeć:
- The Pretty Reckless
- Marilyn Manson
- Red
- Maroon 5
- Three Days Grace
- Nickelback
- Staind
Zespoły/artyści, których chciałabym usłyszeć:
-
Zespoły/artyści, których chciałabym usłyszeć, ale jest to niemożliwe:
- Scorpions
Branoc.
Od kilku dni mam straszny katar. Nie dość, że nie mogę oddychać i mówię przez nos to jeszcze pobolewało mnie gardło.
Przeczytałam na blogu pewnego vlogera o tym, że był na koncercie The Pretty Reckless i Fall Out Boy. Strasznie mu zazdroszczę! Postanowiłam, że zrobię listę zespołów/artystów, których bym chciała usłyszeć na żywo. Będzie to się dzielić na trzy kategorie. Z czasem lista zapewne się zmieni.
Zespoły/artyści, których muszę usłyszeć:
- The Pretty Reckless
- Marilyn Manson
- Red
- Maroon 5
- Three Days Grace
- Nickelback
- Staind
Zespoły/artyści, których chciałabym usłyszeć:
-
Zespoły/artyści, których chciałabym usłyszeć, ale jest to niemożliwe:
- Scorpions
Branoc.
środa, 2 kwietnia 2014
Dieta...
Dzisiaj zostałam w domu, jutro dzień otwarty. Wzięłam się za mangi, miałam też na początku ochotę na film, ale zrezygnowałam. Może później...
Chyba przejdę na dietę, jeszcze nie wiem. Nie jestem już zadowolona z mojej figury. Moje uda są grubsze, brzuch wystaje, twarz jest pulchniejsza, okrąglejsza.
Nie mam siły dzisiaj pisać, najlepiej gdybym zasnęła. Poczytam sobie mangi i zapewne coś obejrzę. Nikt nie pisze, zresztą jak zwykle.
Gardło mnie boli, ale dobrze że nie tak, jak rano. Moja głupota mnie dobija, chcę być odpowiedzialna! Nie potrafię. Nie mogę się zmierzyć z moimi lękami, problemami. Wciąż przed tym uciekam, a to tylko się gromadzi.
Branoc.
Chyba przejdę na dietę, jeszcze nie wiem. Nie jestem już zadowolona z mojej figury. Moje uda są grubsze, brzuch wystaje, twarz jest pulchniejsza, okrąglejsza.
Nie mam siły dzisiaj pisać, najlepiej gdybym zasnęła. Poczytam sobie mangi i zapewne coś obejrzę. Nikt nie pisze, zresztą jak zwykle.
Gardło mnie boli, ale dobrze że nie tak, jak rano. Moja głupota mnie dobija, chcę być odpowiedzialna! Nie potrafię. Nie mogę się zmierzyć z moimi lękami, problemami. Wciąż przed tym uciekam, a to tylko się gromadzi.
Branoc.
niedziela, 30 marca 2014
Pragnę tęsknoty.
Właśnie niedawno wróciłam z tyrani. Ok. 10 km pieszo w każdą stronę, zamarzanie na śmierć w nocy, brak apetytu, ból całego ciała, a w szczególności ramion. Myślałam, że spanikuję i nie pojadę, ale postawiłam na odwagę, i dobrze, bo gdyby mnie tam nie było to by było źle. A może i strasznie?
Jutro albo pojadę do szkoły (mamy pewną sprawę do zrobienia całą szkołą) albo pojadę do Płocka do psychologa. Jutro najwyżej będą z dwie osoby z mojej klasy, reszta postanowiła, że będzie odpoczywać po weekendzie. Gdybym ja miała tak prosto...
Do Romea się nie odzywałam. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze się do niego odezwę. Nie potrzebuję go, ale wiem, że już nigdy nie poznam kogoś tak jak jego, nie będę się z nikim już tak dogadywać, nie będę miała takiego wsparcia, nie będę miała takiej samej historii... Muszę dać temu odejść. On sobie radzi beze mnie bardzo dobrze.
Muszę być bardziej odpowiedzialna, ale nie potrafię. To takie ciężkie być dorosłym. Mam rocznie 18 lat, a czuję się jakbym zatrzymała się na 15 roku życia. Jest już ciemno, a ja jak zwykle czuję pustkę. Czy ktoś kiedyś ją zapełni? Dzisiaj słuchałam piosenek duetu "Us", gdzie śpiewa małżeństwo. W takich chwilach bywam marzycielką, ale później wracam do szarej rzeczywistości. Coś takiego nie zdarza się każdemu, a szczególnie nie mnie.
Mam ochotę na jakąś mangę jak i również film, ale chyba wybiorę to pierwsze. Mama się w ogóle nie stęskniła. Nikt się nie cieszył na mój powrót. Teraz szczególnie mi smutno z tego powodu.
Branoc.
Jutro albo pojadę do szkoły (mamy pewną sprawę do zrobienia całą szkołą) albo pojadę do Płocka do psychologa. Jutro najwyżej będą z dwie osoby z mojej klasy, reszta postanowiła, że będzie odpoczywać po weekendzie. Gdybym ja miała tak prosto...
Do Romea się nie odzywałam. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze się do niego odezwę. Nie potrzebuję go, ale wiem, że już nigdy nie poznam kogoś tak jak jego, nie będę się z nikim już tak dogadywać, nie będę miała takiego wsparcia, nie będę miała takiej samej historii... Muszę dać temu odejść. On sobie radzi beze mnie bardzo dobrze.
Muszę być bardziej odpowiedzialna, ale nie potrafię. To takie ciężkie być dorosłym. Mam rocznie 18 lat, a czuję się jakbym zatrzymała się na 15 roku życia. Jest już ciemno, a ja jak zwykle czuję pustkę. Czy ktoś kiedyś ją zapełni? Dzisiaj słuchałam piosenek duetu "Us", gdzie śpiewa małżeństwo. W takich chwilach bywam marzycielką, ale później wracam do szarej rzeczywistości. Coś takiego nie zdarza się każdemu, a szczególnie nie mnie.
Mam ochotę na jakąś mangę jak i również film, ale chyba wybiorę to pierwsze. Mama się w ogóle nie stęskniła. Nikt się nie cieszył na mój powrót. Teraz szczególnie mi smutno z tego powodu.
Branoc.
No, No I don't fall in loveNo I can't fall in loveIt's much too complicatedHaving tried it beforeI don't need it anymoreSo I thought, So I thought,So I thoughtI will wait for you my darlingand I will wait for you
piątek, 28 marca 2014
Niedojrzała miłość?
Trochę czasu minęło. Jestem zaskoczona, że powstało aż tyle wpisów na moim blogu. Nigdy jeszcze tak długo nie pisałam nie nudząc się tym. Cicho! Nie zapeszaj.
Postanowiłam, że napiszę książkę (Głupia! Który to już raz?) i mam nadzieję, że tym razem wytrwam (Cicho bądź mądralino!). Będzie to raczej książka kryminalna, w której będzie sporo tajemnic. Łzy, cierpienie, szczęście, zaskoczenie, zwątpienie, nienawiść. No po prostu wszystko, i nic.
W szkole jak na razie jest okej. Nie mam co narzekać. Powinnam się jednak pojawiać na basenie by mi go zaliczył. No ale nie chce myśleć o tych smucących mnie sprawach. Pisałam dzisiaj sprawdzian z języka angielskiego. Jak ja kocham ten język! Oczywiście uwielbiam też język polski, jak również i jestem dumna z bycia polką ze względu na naszą waleczną historię, ale angielski jest nieodłączną częścią mego życia. Mam nadzieję, że zamieszkam kiedyś zagranicą. Chociażby na jakiś czas.
Dzisiaj siedziałam w autobusie z moją koleżanką, którą opisałam w tym smutnawym poście. Rozmawiałyśmy o błahostkach. Przecież i tak jej już nie zaufam.
Wyznałam miłość Romeo, ale on napisał żebym go również wyrzuciła do kosza, tak jak innych. Tylko przez chwilę mi było smutno. Próbowałam, nie będę się obwiniała, że czegoś nie zrobiłam. Chyba jednak go tak nie kochałam. Może tak naprawdę sobie wmówiłam? Kto wie. Uznał, że sobie wmówiłam to, co czuję. Powiedział to tak zwyczajnie. Zupełnie jakby wiedział, że nie potrafię kogoś darzyć uczuciami i tylko on może kochać. A może go kocham, ale jestem szczęśliwa, że znajdzie sobie kogoś lepszego i odnajdzie z nim szczęście? W tak wielu ważnych rzeczach mnie okłamywał. Nie, nie chcę o tym myśleć. Chcę zachować go w pamięci takiego, jaki był na początku z tymi wszystkimi kłamstwami, w które wierzyłam. On pokochał inną, patrzy na nią teraz tak, jak kiedyś patrzył na mnie. Tak bardzo mi tego brakuje. Chciałabym go jeszcze choć raz przytulić, cofnąć czas. Zmieniłabym wszystko, a może tak tylko sobie wmawiam? Mam nadzieję, że jednak ona da mu szczęście, którego ja nie potrafiłam. Czuję, że zawsze będę na niego czekać. Może moje uczucia dorosną by go obdarzyć prawdziwym, niepowtarzalnym uczuciem? A może pokocham kogoś innego? Kto wie.
Branoc.
Postanowiłam, że napiszę książkę (Głupia! Który to już raz?) i mam nadzieję, że tym razem wytrwam (Cicho bądź mądralino!). Będzie to raczej książka kryminalna, w której będzie sporo tajemnic. Łzy, cierpienie, szczęście, zaskoczenie, zwątpienie, nienawiść. No po prostu wszystko, i nic.
W szkole jak na razie jest okej. Nie mam co narzekać. Powinnam się jednak pojawiać na basenie by mi go zaliczył. No ale nie chce myśleć o tych smucących mnie sprawach. Pisałam dzisiaj sprawdzian z języka angielskiego. Jak ja kocham ten język! Oczywiście uwielbiam też język polski, jak również i jestem dumna z bycia polką ze względu na naszą waleczną historię, ale angielski jest nieodłączną częścią mego życia. Mam nadzieję, że zamieszkam kiedyś zagranicą. Chociażby na jakiś czas.
Dzisiaj siedziałam w autobusie z moją koleżanką, którą opisałam w tym smutnawym poście. Rozmawiałyśmy o błahostkach. Przecież i tak jej już nie zaufam.
Wyznałam miłość Romeo, ale on napisał żebym go również wyrzuciła do kosza, tak jak innych. Tylko przez chwilę mi było smutno. Próbowałam, nie będę się obwiniała, że czegoś nie zrobiłam. Chyba jednak go tak nie kochałam. Może tak naprawdę sobie wmówiłam? Kto wie. Uznał, że sobie wmówiłam to, co czuję. Powiedział to tak zwyczajnie. Zupełnie jakby wiedział, że nie potrafię kogoś darzyć uczuciami i tylko on może kochać. A może go kocham, ale jestem szczęśliwa, że znajdzie sobie kogoś lepszego i odnajdzie z nim szczęście? W tak wielu ważnych rzeczach mnie okłamywał. Nie, nie chcę o tym myśleć. Chcę zachować go w pamięci takiego, jaki był na początku z tymi wszystkimi kłamstwami, w które wierzyłam. On pokochał inną, patrzy na nią teraz tak, jak kiedyś patrzył na mnie. Tak bardzo mi tego brakuje. Chciałabym go jeszcze choć raz przytulić, cofnąć czas. Zmieniłabym wszystko, a może tak tylko sobie wmawiam? Mam nadzieję, że jednak ona da mu szczęście, którego ja nie potrafiłam. Czuję, że zawsze będę na niego czekać. Może moje uczucia dorosną by go obdarzyć prawdziwym, niepowtarzalnym uczuciem? A może pokocham kogoś innego? Kto wie.
Branoc.
czwartek, 13 marca 2014
Czy kocham? Publiczny płacz...
Hmmm... od dawna nie pisałam. Trochę się działo. Wczoraj byłam na wagarach z Aśką i Kaśką. Jutro się widzę z Romeo. Ciekawe czy mu powiem o swoich uczuciach. We wtorek i środę do Płocka. Psycholog... nie chcę z nim gadać. Blog pomaga mi na wszystko spojrzeć z innej perspektywy. Czy miłość tak naprawdę istnieje? Boli mnie serce. Czemu? Tak długo je ukrywałam. Płakałam wczoraj w autobusie i dzisiaj. Nienawidzę...
Branoc.
Branoc.
niedziela, 16 lutego 2014
Ideał... z przymrużeniem oka ;)
Cóż, przeglądając stare obrazki na demotywatorach, oraz czytając mangę "Zettai Kareshi", zaczęłam myśleć o swoim ideale. Bohaterka mangi wymyśliła 100 cech swojego idealnego chłopaka, cóż, zobaczę ile mi się uda. Może kiedyś spojrzę ponownie na tą listę i sprawdzę, czy nadal tak sobie wyobrażam ideał.
Wygląd:
- powyżej 1.80m,
- szatyn lub brunet, krótka fryzura,
- brązowe lub zielone oczy,
- umięśniony,
- ubrany w skórzaną kurtę, zwykłe koszulki, itp.
- choć trochę opalony,
- niesamowity uśmiech,
- usta średnie lub duże,
- lekki zarost.
Charakter:
- wredny,
- zarozumiały,
- zbyt pewny siebie,
- gadatliwy,
- tajemniczy,
- zboczony,
- zabawny,
- troskliwy,
- zazdrosny,
- inteligentny,
- słuchający rocka,
*+ może lubić mangę i anime,
+ dobrze by było gdyby lubił czytać,
+ powinien lubić horrory,
+ powinien uprawiać jakiś sport,
+ podobałoby mi się gdyby grał na jakimś instrumencie, np. gitara, perkusja, fortepian...
* Oznacza to dodatkowe cechy, które są zbędne, ale mile widziane.
No to chyba wszystko. Z czasem będę coś dopisywać i może usuwać. Oczywiście jest to lista z przymrużeniem oka. Opisany jest tu ideał, a każdy wie, że ideały nie istnieją. ;)
Może dodam kilka zdjęć tych, którzy mi się podobają. Jestem ciekawa, czy będzie to się zmieniać.
1. Lucas Bernardini - jest on moim ideałem od dość długiego czasu ;) Przyznam jednak, że jego wersja bez zarostu przypomina mi trochę licealistę. Lekki zarost mu niesamowicie służy.
2. Jason Statham - wiem, że swój ideał opisywałam inaczej, ale w tym facecie jest coś niesamowitego. Filmy z jego udziałem są najlepszym czasem.
3. Johnny Depp - mimo, że młodzieńcem nie jest to ma to coś.
4. Brad Pitt - nie dziwię się, że taka piękna kobieta jak Angelina Jolie go usidliła. Za każdym razem gdy go widzę, przypomina mi się niewinny szczeniak, który jeszcze nie zrozumiał świata.
5. Alexander Skarsgård - jego urok wciąż mnie onieśmiela. Oglądanie "True Blood" z jego udziałem daje mi miliony zawałów serca. Tak, wiem że to blondyn z błękitnymi oczami, ale wystarczy na niego popatrzeć ;)
6. Misha Collins - czy tylko mnie on zachwycił? Oj wątpię. Rola niewinnego aniołka w "Supernatural" była niesamowita. Ma niby błękitne oczy, ale co tam ;)
10. Jensen Ackles - cholerna fanka "Supernatural" ze mnie. Serialowy Dean jest moim ulubieńcem. Oczywiście razem z Cass'em.
11. Chord Overstreet - tego przystojniaka zauważyłam w "Glee", jak jeszcze oglądałam ten serial. Kolejny niewinny szczeniak.
12. Austin Butler - oglądając jego filmy z Ashley Tisdale myślałam, że występuje w nich Chord Overstreet. Kolejni bliźniacy ;) Dodam, że Austin był (nie wiem czy nadal jest) chłopakiem Vanessy Hudgens.
13. Dwayne Johnson I "The Rock" - wiem, wiem, że jest ogromny. No ale widząc tego zapaśnika nie mogę go nie podziwiać.
14. Channing Tatum - uwielbiam jego uśmiech.
15. Robert Hoffman X - co mogę poradzić, że jego uśmiech jest tak zniewalający. Jeszcze piękniejszego nie widziałam ;)
16. Ian Somerhalder I - jego postać Damona przyprawia mnie o ciarki.
17. Paul Wesley II - ten nasz przystojny polak.
18. Steven McQueen - niby przypomina trochę dziecko, ale jest słodki.
19. Michael Trevino I - wilkołak, mraw...
20. Joseph Morgan I - ah ten Nick.
21. Daniel Gillies I - jego kości policzkowe są cudowne.
No to chyba tyle. Kolejność przypadkowa. Nikogo więcej sobie nie przypominam. Jedynie pierwsze miejsce jest zamierzone.
Branoc.
Wygląd:
- powyżej 1.80m,
- szatyn lub brunet, krótka fryzura,
- brązowe lub zielone oczy,
- umięśniony,
- ubrany w skórzaną kurtę, zwykłe koszulki, itp.
- choć trochę opalony,
- niesamowity uśmiech,
- usta średnie lub duże,
- lekki zarost.
Charakter:
- wredny,
- zarozumiały,
- zbyt pewny siebie,
- gadatliwy,
- tajemniczy,
- zboczony,
- zabawny,
- troskliwy,
- zazdrosny,
- inteligentny,
- słuchający rocka,
*+ może lubić mangę i anime,
+ dobrze by było gdyby lubił czytać,
+ powinien lubić horrory,
+ powinien uprawiać jakiś sport,
+ podobałoby mi się gdyby grał na jakimś instrumencie, np. gitara, perkusja, fortepian...
* Oznacza to dodatkowe cechy, które są zbędne, ale mile widziane.
No to chyba wszystko. Z czasem będę coś dopisywać i może usuwać. Oczywiście jest to lista z przymrużeniem oka. Opisany jest tu ideał, a każdy wie, że ideały nie istnieją. ;)
Może dodam kilka zdjęć tych, którzy mi się podobają. Jestem ciekawa, czy będzie to się zmieniać.
1. Lucas Bernardini - jest on moim ideałem od dość długiego czasu ;) Przyznam jednak, że jego wersja bez zarostu przypomina mi trochę licealistę. Lekki zarost mu niesamowicie służy.
2. Jason Statham - wiem, że swój ideał opisywałam inaczej, ale w tym facecie jest coś niesamowitego. Filmy z jego udziałem są najlepszym czasem.
3. Johnny Depp - mimo, że młodzieńcem nie jest to ma to coś.
4. Brad Pitt - nie dziwię się, że taka piękna kobieta jak Angelina Jolie go usidliła. Za każdym razem gdy go widzę, przypomina mi się niewinny szczeniak, który jeszcze nie zrozumiał świata.
5. Alexander Skarsgård - jego urok wciąż mnie onieśmiela. Oglądanie "True Blood" z jego udziałem daje mi miliony zawałów serca. Tak, wiem że to blondyn z błękitnymi oczami, ale wystarczy na niego popatrzeć ;)
6. Misha Collins - czy tylko mnie on zachwycił? Oj wątpię. Rola niewinnego aniołka w "Supernatural" była niesamowita. Ma niby błękitne oczy, ale co tam ;)
7. Jesse Metcalfe - znam go głównie z teledysku "Let Me Go" i roli kobieciarza. Trzeba przyznać, że urok swój ma.
8. Tyler Hoechlin - znam go z roli w "Teen Wolf". Na początku myślałam, że gra tam Jesse Metcalfe, ale co się dziwić? Moim zdaniem są bardzo podobni.
9. Colton Haynes I - no to już drugi przystojniak z "Teen Wolf". Coś czuję, że niedługo powrócę do tego serialu.10. Jensen Ackles - cholerna fanka "Supernatural" ze mnie. Serialowy Dean jest moim ulubieńcem. Oczywiście razem z Cass'em.
11. Chord Overstreet - tego przystojniaka zauważyłam w "Glee", jak jeszcze oglądałam ten serial. Kolejny niewinny szczeniak.
12. Austin Butler - oglądając jego filmy z Ashley Tisdale myślałam, że występuje w nich Chord Overstreet. Kolejni bliźniacy ;) Dodam, że Austin był (nie wiem czy nadal jest) chłopakiem Vanessy Hudgens.
13. Dwayne Johnson I "The Rock" - wiem, wiem, że jest ogromny. No ale widząc tego zapaśnika nie mogę go nie podziwiać.
14. Channing Tatum - uwielbiam jego uśmiech.
15. Robert Hoffman X - co mogę poradzić, że jego uśmiech jest tak zniewalający. Jeszcze piękniejszego nie widziałam ;)
16. Ian Somerhalder I - jego postać Damona przyprawia mnie o ciarki.
17. Paul Wesley II - ten nasz przystojny polak.
18. Steven McQueen - niby przypomina trochę dziecko, ale jest słodki.
19. Michael Trevino I - wilkołak, mraw...
20. Joseph Morgan I - ah ten Nick.
21. Daniel Gillies I - jego kości policzkowe są cudowne.
No to chyba tyle. Kolejność przypadkowa. Nikogo więcej sobie nie przypominam. Jedynie pierwsze miejsce jest zamierzone.
Branoc.
sobota, 8 lutego 2014
Dear Myself~!
Dzisiaj w połowie czytania mangi "Dear Myself" zrozumiałam, że sama bym chciała stracić pamięć. Chciałabym zapomnieć wszystkie lata bólu, samotności, upokorzenia, nienawiści, braku akceptacji... Gdyby tak zacząć wszystko od nowa. Czyż to nie byłoby piękne? Tworzyłabym swoją nową historię. Piękniejszą, szczęśliwszą, bardziej ekscytującą. Poznałabym kogoś nie mając przed nim oporu, nie mając lęku, że odkryje prawdziwą mnie, moją historię. Wszystko byłoby idealne. Zupełnie jakbym była po zresetowaniu systemu. Czysta, zaczynająca od nowa. Znowu czułabym tę przyjemność odkrywając smak truskawek, zupełnie jak wtedy gdy miałam kilka lat i chodząc po ogródku cioci zrywałam te piękne owoce biegając i mówiąc "tuskafka". Mama mnie wtedy poprawiała, lecz ja chciałam by one się nazywały "tuskafki". To było po prostu piękne, takie niewinne.
Błękitne niebo odeszło i nastała wielka burza. Deszcz pada wewnątrz mnie, a pioruny oznaczają ból z zewnętrznego świata, który jest mi zadawany. Spokojne fale, a sztorm. Jak życie się szybko zmienia. Jednego dnia jesteś beztroskim dzieckiem bawiącym się zabawkami na podwórku, a kolejnego zastanawiasz się jaki jest sens istnienia, czy w ogóle Bóg istnieje. Życie.
Branoc.
Błękitne niebo odeszło i nastała wielka burza. Deszcz pada wewnątrz mnie, a pioruny oznaczają ból z zewnętrznego świata, który jest mi zadawany. Spokojne fale, a sztorm. Jak życie się szybko zmienia. Jednego dnia jesteś beztroskim dzieckiem bawiącym się zabawkami na podwórku, a kolejnego zastanawiasz się jaki jest sens istnienia, czy w ogóle Bóg istnieje. Życie.
Branoc.
piątek, 7 lutego 2014
Alive, alive, alive!
Jest całkowicie okej, okej, okej, okej... Cicho!
Dzisiejszego dnia siedzę w domu i odpoczywam. Rano pobolewał mnie brzuch i nie miałam apetytu, ale wzięłam tabletka przeciwbólowego i coś zjadłam. Przeczytałam dzisiaj mangę "Alive". Była nawet ciekawa. Zło zawsze będzie istnieć, ponieważ istnieją źli ludzie. Lecz co by było gdyby na świecie nie było zła? Zapewne wszyscy by to poprali, ale czy życie byłoby wtedy ciekawe? Ból jest często piękny i bardzo potrzebny. Potrzebne jest zło po to, by docenić dobro. Gdyby ludzie kochali swoich bliźnich, nie, to niemożliwe. Mam ochotę na jakiś horror. Dzisiaj tylko obejrzałam dwa ostatnie odcinki "Corpse Party" - to jest o zabijaniu, duchach, klątwach, torturach, traceniu zmysłów, zemście i dużej ilości flaków. Ani trochę mnie nie przestraszyło, ani trochę nie zniesmaczyło. Czy przez to jestem masochistką? Czy jestem nienormalna? Lecz co oznacza normalność? Nie chcę być normalna. Często patrzę na ludzi i nie chcę być taka, jak oni. Ludzie są banalni. Szukają wciąż miłości, spotykają się z przyjaciółmi, chodzą do szkoły by pogadać z ludźmi. Nienawidzę tej codzienności!
Branoc.
Dzisiejszego dnia siedzę w domu i odpoczywam. Rano pobolewał mnie brzuch i nie miałam apetytu, ale wzięłam tabletka przeciwbólowego i coś zjadłam. Przeczytałam dzisiaj mangę "Alive". Była nawet ciekawa. Zło zawsze będzie istnieć, ponieważ istnieją źli ludzie. Lecz co by było gdyby na świecie nie było zła? Zapewne wszyscy by to poprali, ale czy życie byłoby wtedy ciekawe? Ból jest często piękny i bardzo potrzebny. Potrzebne jest zło po to, by docenić dobro. Gdyby ludzie kochali swoich bliźnich, nie, to niemożliwe. Mam ochotę na jakiś horror. Dzisiaj tylko obejrzałam dwa ostatnie odcinki "Corpse Party" - to jest o zabijaniu, duchach, klątwach, torturach, traceniu zmysłów, zemście i dużej ilości flaków. Ani trochę mnie nie przestraszyło, ani trochę nie zniesmaczyło. Czy przez to jestem masochistką? Czy jestem nienormalna? Lecz co oznacza normalność? Nie chcę być normalna. Często patrzę na ludzi i nie chcę być taka, jak oni. Ludzie są banalni. Szukają wciąż miłości, spotykają się z przyjaciółmi, chodzą do szkoły by pogadać z ludźmi. Nienawidzę tej codzienności!
Branoc.
czwartek, 6 lutego 2014
Przyszłe walentynki, flaki na wierzchu i trochę przemocy...
Dzisiaj jestem cała schorowana. Oglądałam trochę anime i przeczytałam trochę mang. Teraz zabieram się za "Droga bez powrotu 2" - może być ciekawie. Nie jestem raczej fanką bezsensownych filmów, w których główną rolę grają litry krwi, flaki i serce na wierzchu, ale czasami przydaje się urozmaicenie. Może napiszę o kanibalach piosenkę? Kto wie. Może wiersz?
Ostatnio chciałam się znowu uczyć gry na gitarze, ale znowu się poddałam. Dzisiaj mi się najzwyczajniej w świecie nie chce. Planowałam obejrzeć kilka odcinków serialu "Nie z tego świata", ale wolno mi się buforowało, a to mnie doprowadza do szału.
Niedługo walentynki, a ja znowu sama. Nigdy nie miałam z kim się dzielić tym dniem, więc może dlatego uważam te "święto" za bezsensowne? Kwiaty, czekoladki, misie, wyznania... okropieństwo. Moja jedna koleżanka daje swojemu chłopakowi (kiedyś opowiem ich żałosną historię) pudełeczko, w którym na 365 karteczkach jest wypisane 365 powodów jej miłości do niego. Gdyby tylko ktoś by mi zrobił taki prezent, albo ja jemu... niemożliwe. Może jak jutro pójdę do szkoły to kupię książkę Kinga, która jest za ok. 11 zł? Może, ale też wątpię.
Wolny czas jest idealny by pisać swoją książkę, ale jak to ostatnio bywa - mi się nie chce. Napisałabym o dziewczynie, która była bita przez kogoś z rodziny. Historia bardzo znajoma...
Wszyscy są szczęśliwi oprócz mnie.
Branoc.
Ostatnio chciałam się znowu uczyć gry na gitarze, ale znowu się poddałam. Dzisiaj mi się najzwyczajniej w świecie nie chce. Planowałam obejrzeć kilka odcinków serialu "Nie z tego świata", ale wolno mi się buforowało, a to mnie doprowadza do szału.
Niedługo walentynki, a ja znowu sama. Nigdy nie miałam z kim się dzielić tym dniem, więc może dlatego uważam te "święto" za bezsensowne? Kwiaty, czekoladki, misie, wyznania... okropieństwo. Moja jedna koleżanka daje swojemu chłopakowi (kiedyś opowiem ich żałosną historię) pudełeczko, w którym na 365 karteczkach jest wypisane 365 powodów jej miłości do niego. Gdyby tylko ktoś by mi zrobił taki prezent, albo ja jemu... niemożliwe. Może jak jutro pójdę do szkoły to kupię książkę Kinga, która jest za ok. 11 zł? Może, ale też wątpię.
Wolny czas jest idealny by pisać swoją książkę, ale jak to ostatnio bywa - mi się nie chce. Napisałabym o dziewczynie, która była bita przez kogoś z rodziny. Historia bardzo znajoma...
Wszyscy są szczęśliwi oprócz mnie.
Branoc.
piątek, 31 stycznia 2014
Bezradność...
Co się ostatnio u mnie działo? Tyrałam w szkole na wychowaniu fizycznym, że aż o mało się nie porzygałam. Muszę popracować nad kondycją, ale mi się nie chce. Kiedyś mogłam przebiec bardzo wielki "kawałek", a dzisiaj... to po prostu wstyd. Chłopak o którym już pisałam 21 stycznia tego roku jest wolny! Prawdopodobnie to on zerwał z tą dziewczyną, bo ona cały czas wcześniej (przed zerwaniem) wstawiała mu na facebook'u miłosne obrazki, m.in. "naprawimy to". No jakoś nie naprawili. Przewidywałam, że tak będzie. A jeszcze kilka dni temu pisała, jak bardzo go kocha. Ach ta "miłość". Wczoraj oraz dzisiaj nie było mnie w szkole. Nadal nic mi się nie chce. Zastanawiam się czy znowu nie popadam w depresję. Jeśli tak, to znowu będę musiała brać leki. Czuję się przez to jak jakaś psychol. Weź tabletki, bo się zabijesz. Zostaniemy cię w domu z pociętymi żyłami. Przecież już nieraz eksperymentowałaś z żyletką, szkłem od roztłuczonego lustra czy nożem. Pamiętasz to, jak przed szkołą wzięłaś nóż z najniższej szuflady i cięłaś tuż pod łokciem długie, głębokie kreski? Było ich około trzynastu. Pamiętasz, że nie ćwiczyłaś przeszło miesiąc w szkole, przez co podpadłaś nauczycielce z tego przedmiotu? Pamiętasz, że te okropne, duże, blade blizny na twojej ręce są cholernie widoczne? Przypominasz sobie to, że kiedy nosisz krótkie koszulki ludzie się pytają czemu się cięłaś? Ty udajesz, że to przez psa, kota... wersje się zmieniają. Lecz oni nie wierzą... a kto by uwierzył? Sama bym nie uwierzyła. A pamiętasz jak idąc do szkoły nałykałaś się dużo tabletek? Czułaś się jak narkoman na haju. Jakie to było piękne uczucie. Nic nie czułam. Pierwszy raz nie przejmowałam się, co inni powiedzą. Byłam wtedy obgadywana. Gdybym miała żyć to chciałabym żyć w tym pięknym świecie przedawkowanych tabletek. Tylko ten ból brzucha przez kilka dni. Ale było warto... Co to ich obchodzi? Niech zajmą się swoimi sprawami. Pieprzeni idioci. Kto im dał prawo do wpierdalania się w moje sprawy? To jest moje życie, moja ręka, moje serce, mój oddech, mój puls... i mogę go odebrać w każdej chwili. Cholera, muszę jednak wziąć tabletkę... 'Lithium'
Branoc
Branoc
piątek, 24 stycznia 2014
Ex Best Fiend... number one
Dzisiaj znów nie było mnie w szkole. Wstałam ok. 11, znowu zaczęłam się "uczyć" gry na gitarze. Ciekawe po jakim czasie teraz się poddam. Zapewne 2-3 dniach - jak to ja. Słuchałam dzisiaj piosenek "Within Temptation" i nie są złe. Zimno mi się robi. Siedzę z kołdrą i się zastanawiam. Co ja chcę w ogóle robić? Nie mam pomysłu na przyszłość. Bibliotekarka, nauczycielka języka angielskiego, spec od reklamy, pisarz... Jak na razie słabo to widzę. Pierwszy - zapewne potrzebne są studia polonistyczne - failed, nauczyciel języka angielskiego - anglistyka, ale po tym nie da się znaleźć pracy, za dużo tych ludzi - failed, spec od reklamy - niby mam bujną wyobraźnię, ale jak dadzą mi coś, czemu nie podołam? Zresztą, wątpię by mnie w tym zatrudnili - failed, pisarz - nie mam wytrwałości, po kilku stronach odpadam, nie chce mi się albo mam plany na inny temat, zresztą... trudno z wydaniem książki, a jeszcze trudniej z tego przeżyć - failed. Widzę swoją przyszłość czarno - no bo jakbym miała inaczej? Nawet nie wiadomo czy do tego czasu nic mi się nie stanie. A co jeśli wpadnę pod koła? Czasami chciałabym...
Tory, tory, tory, jakież one są piękne... Ciągle gadają, że lepiej na nich nie siadać, bo te toalety. Ale co mnie to obchodzi? Uwielbiam tory, szkoda że rzadko mogę na nich bywać. Ostatnio byłam podczas wagarów w tamtym roku szkolnym z trójką znajomych. Co za ironia. Teraz z nimi rozmawiam raz na miesiąc. Kolegowałam się wtedy z pewną dziewczyną, która teraz okazała się najzwyklejszą, fałszywą kretynką. Niby ze mną rozmawia, a za chwilę mi mówi, że ma o mnie złe zdanie. Gdy jej mówię by mi powiedziała dlaczego, to odpowiada negatywnie, bo nie chce by mi było z tego powodu smutno. Pierdolę taką koleżankę. Kilka dni temu napisała, że chciałaby kiedyś zwyczajnie porozmawiać. Odpowiedziałam że nie. Napisała, że napisze kiedy indziej, odpisałam, że nie trzeba. Już jej nie potrzebuję! Nienawidzę jej. Gdy myślę o tym wszystkim, co mi zrobiła mam ochotę ją zranić. Nie zabić, ma cierpieć. Chciałabym żeby się w kimś zakochała, a ja bym go jej odebrała z przed nosa. Chcę by płakała. Wiem, że jestem przez to wredną s*ką, ale... nie potrafię inaczej. Ona teraz ciągle rozmawia z moją koleżanką (byłą przyjaciółką), pamiętam jak to jeszcze w tamtym roku je poznawałam, próbowałam przekonać do siebie, bo obie były dla mnie ważne, nie potrafiły się porozumieć, a teraz? Zachowują się jak najlepsze przyjaciółki, ona do niej pisze kiedy nie przyjdzie do szkoły, pyta jak u niej, mówi jej co się u niej ostatnio działo... Tak cholernie za tym tęsknię, ale tego nie da się odratować. Zbyt wiele słów zostało wypowiedzianych. Złych słów.
Goodbye my happy past.
Branoc.
Tory, tory, tory, jakież one są piękne... Ciągle gadają, że lepiej na nich nie siadać, bo te toalety. Ale co mnie to obchodzi? Uwielbiam tory, szkoda że rzadko mogę na nich bywać. Ostatnio byłam podczas wagarów w tamtym roku szkolnym z trójką znajomych. Co za ironia. Teraz z nimi rozmawiam raz na miesiąc. Kolegowałam się wtedy z pewną dziewczyną, która teraz okazała się najzwyklejszą, fałszywą kretynką. Niby ze mną rozmawia, a za chwilę mi mówi, że ma o mnie złe zdanie. Gdy jej mówię by mi powiedziała dlaczego, to odpowiada negatywnie, bo nie chce by mi było z tego powodu smutno. Pierdolę taką koleżankę. Kilka dni temu napisała, że chciałaby kiedyś zwyczajnie porozmawiać. Odpowiedziałam że nie. Napisała, że napisze kiedy indziej, odpisałam, że nie trzeba. Już jej nie potrzebuję! Nienawidzę jej. Gdy myślę o tym wszystkim, co mi zrobiła mam ochotę ją zranić. Nie zabić, ma cierpieć. Chciałabym żeby się w kimś zakochała, a ja bym go jej odebrała z przed nosa. Chcę by płakała. Wiem, że jestem przez to wredną s*ką, ale... nie potrafię inaczej. Ona teraz ciągle rozmawia z moją koleżanką (byłą przyjaciółką), pamiętam jak to jeszcze w tamtym roku je poznawałam, próbowałam przekonać do siebie, bo obie były dla mnie ważne, nie potrafiły się porozumieć, a teraz? Zachowują się jak najlepsze przyjaciółki, ona do niej pisze kiedy nie przyjdzie do szkoły, pyta jak u niej, mówi jej co się u niej ostatnio działo... Tak cholernie za tym tęsknię, ale tego nie da się odratować. Zbyt wiele słów zostało wypowiedzianych. Złych słów.
Goodbye my happy past.
Branoc.
czwartek, 23 stycznia 2014
Jeszcze tylko kilka godzin...
Czy coś ciekawego się wydarzyło? Kompletnie nic. Może oprócz tego, że już drugi dzień z rzędu nie ma mnie w szkole. Na pewno za mną nie tęsknią. Mam święty spokój jak na razie. Potrwa to tylko jeszcze kilka godzin...
Mam dość wszystkiego. Nadal jestem nijaka. Nie chce mi się nic robić.
"Krew na wargach,
Ból... jak wygrać?
Kiedy w końcu skończy się ta bitwa?"
Jasność, jasność, jasność mnie dobija. Kolejny dzień, kolejny koszmar na jawie. Jeszcze tylko kilka godzin... tik tak, tik tak, zegar tyka...
Piekło na ziemi.
Branoc.
Mam dość wszystkiego. Nadal jestem nijaka. Nie chce mi się nic robić.
"Krew na wargach,
Ból... jak wygrać?
Kiedy w końcu skończy się ta bitwa?"
Jasność, jasność, jasność mnie dobija. Kolejny dzień, kolejny koszmar na jawie. Jeszcze tylko kilka godzin... tik tak, tik tak, zegar tyka...
Piekło na ziemi.
Branoc.
wtorek, 21 stycznia 2014
Dzisiejszy dzień
Dzisiaj był dość dziwny dzień. Jest pewien chłopak na którego ostatnio częściej zwracałam uwagę. Niestety ma dziewczynę, która moim zdaniem jest pusta. On jest za to na pierwszy rzut oka nieśmiały, cichy? Dzisiaj się do mnie odezwał. Siedziałam z kolegą, któremu dokuczałam i on się wtrącił. Ah... dałabym wszystko by jeszcze raz go usłyszeć. Gdyby jeszcze raz się do mnie odezwał... byłoby pięknie, ale wręcz nierealnie. Bardzo mi go z jej powodu szkoda. Są ze sobą od 2 miesięcy, zostali parą po 5 dniach od poznania. Nie rozumiem jak można być z kimś po takim krótkim czasie. I ten jego zniewalający uśmiech... głos... Dziewczyna akurat należy do takich, które co chwilę mają innego. No cóż... zobaczy się co będzie dalej. Niczego jednak nie oczekuję (byłoby to głupotą). Ona słucha disco polo, nie czyta niczego, jest jak te dziewczyny z gimnazjum, które co chwilę piszą m.in. "heheszki, lofciam, jesteś piękna - zbrzydnij, jaka śliczniutka jesteś ;***" - przepraszam za tak dziecinny (styl?) pisania, no ale cóż. On słucha rocka, techno i rapu.
Trudno, muszę iść spać - choć mi się nie chcę. Najchętniej bym już nie wstała. Jutro basen - nienawidzę, ale muszę ćwiczyć by mieć zaliczony. Ja nawet nie umiem pływać.
Branoc
Trudno, muszę iść spać - choć mi się nie chcę. Najchętniej bym już nie wstała. Jutro basen - nienawidzę, ale muszę ćwiczyć by mieć zaliczony. Ja nawet nie umiem pływać.
Branoc
sobota, 18 stycznia 2014
Samobójcy...
Jak można rozpoznać samobójcę? To niemożliwe. Czemu? Bo on nie okazuje swojego smutku przy innych ludziach. Czemu to wiem? Bo śmierć jest mi bardzo bliska.
Blizny zakryte materiałem, przyklejony uśmiech, zamalowane oczy...
Samobójca? Co to za egoista? Nie myśli o swojej rodzinie, przyjaciołach, niech umrze? Nie, ta kara nigdy na nim nie poskutkuje. Śmierć by była dla niego nagrodą, wybawieniem, szczęściem.
Można czytać nie wiadomo ile książek, artykułów o samobójcach, ale nigdy ich nie zrozumiesz. No chyba, że staniesz się jednym z nich.
Pozbawiony nadziei, miłości, wsparcia, szczęścia... Jeśli zostaniesz takim pesymistą jak ja... to zrozumiesz. Nie nazwiesz takiego człowieka egoistą. Będziesz wiedział, że to jedyny wybór. Nic ci nie pomoże. Nawet nie chcesz tej pomocy.
Jedni ludzie mówią że samobójcy to tchórze, bo boją się własnych problemów, dlatego sięgają po śmierć... w tabletkach, sznurze, ostrym kawałku szła. Drudzy mówią że są oni odważni, bo kto by nie miał obawy przed śmiercią? Świadomością że może nie być życia po śmierci, a ty utraciłeś swoją szansę na zawsze.
Cóż, ja uważam że są zarówno tchórzliwi jak i odważni. Życie męczy, oni po prostu wybierają łatwy sposób.
Nagle się taka osoba zabija, i co się dzieje? Jego wrogowie żałują, że byli dla niego tacy źli, jego rodzina płacze i płacze, bo w końcu ich ukochana osoba odeszła. Te pytania ludzi: "Dlaczego on to zrobił?", "Czy gdybym zauważył i dałbym radę mu pomóc to wybrałby życie?", "Dlaczego byłem dla niego taki zły?", "On miał problemy, a ja tego nie zauważyłem. Gdybym tylko mógł cofnąć czas...". Błagam was. Dlaczego wam dopiero zaczyna zależeć na osobie po fakcie. Wasze gderanie nie przywróci tej osobie życia. Dlaczego nie możecie być dla wszystkich dobrzy? To aż tak boli?
Zdecydujcie się ludzie. Albo wam na kimś zależy albo tej osoby nienawidzicie. Kogoś, kogo nie znosicie nie może być wam szkoda. Jeśli żałujecie tego, co zrobiliście danej osobie oznacza to, że nigdy jej nie nienawidziliście. Po prostu wam się nie podobała. Nigdy nie wyolbrzymiajcie swoich uczuć, bo nie tylko inni mogą przez to cierpieć, ale także i wy.
Miejcie powody do nienawiści. Nie rańcie kogoś bez powodu, bo niektórzy nie mogą tego przeżyć.
Branoc.
Blizny zakryte materiałem, przyklejony uśmiech, zamalowane oczy...
Samobójca? Co to za egoista? Nie myśli o swojej rodzinie, przyjaciołach, niech umrze? Nie, ta kara nigdy na nim nie poskutkuje. Śmierć by była dla niego nagrodą, wybawieniem, szczęściem.
Można czytać nie wiadomo ile książek, artykułów o samobójcach, ale nigdy ich nie zrozumiesz. No chyba, że staniesz się jednym z nich.
Pozbawiony nadziei, miłości, wsparcia, szczęścia... Jeśli zostaniesz takim pesymistą jak ja... to zrozumiesz. Nie nazwiesz takiego człowieka egoistą. Będziesz wiedział, że to jedyny wybór. Nic ci nie pomoże. Nawet nie chcesz tej pomocy.
Jedni ludzie mówią że samobójcy to tchórze, bo boją się własnych problemów, dlatego sięgają po śmierć... w tabletkach, sznurze, ostrym kawałku szła. Drudzy mówią że są oni odważni, bo kto by nie miał obawy przed śmiercią? Świadomością że może nie być życia po śmierci, a ty utraciłeś swoją szansę na zawsze.
Cóż, ja uważam że są zarówno tchórzliwi jak i odważni. Życie męczy, oni po prostu wybierają łatwy sposób.
Nagle się taka osoba zabija, i co się dzieje? Jego wrogowie żałują, że byli dla niego tacy źli, jego rodzina płacze i płacze, bo w końcu ich ukochana osoba odeszła. Te pytania ludzi: "Dlaczego on to zrobił?", "Czy gdybym zauważył i dałbym radę mu pomóc to wybrałby życie?", "Dlaczego byłem dla niego taki zły?", "On miał problemy, a ja tego nie zauważyłem. Gdybym tylko mógł cofnąć czas...". Błagam was. Dlaczego wam dopiero zaczyna zależeć na osobie po fakcie. Wasze gderanie nie przywróci tej osobie życia. Dlaczego nie możecie być dla wszystkich dobrzy? To aż tak boli?
Zdecydujcie się ludzie. Albo wam na kimś zależy albo tej osoby nienawidzicie. Kogoś, kogo nie znosicie nie może być wam szkoda. Jeśli żałujecie tego, co zrobiliście danej osobie oznacza to, że nigdy jej nie nienawidziliście. Po prostu wam się nie podobała. Nigdy nie wyolbrzymiajcie swoich uczuć, bo nie tylko inni mogą przez to cierpieć, ale także i wy.
Miejcie powody do nienawiści. Nie rańcie kogoś bez powodu, bo niektórzy nie mogą tego przeżyć.
Branoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















































