piątek, 4 kwietnia 2014

Trochę muzycznie.

Nudy! Siedzę i czytam mangę "Kyou Koi wo Hajimemasu" po angielsku, więc całkiem spoko. Szkolę język. 
Od kilku dni mam straszny katar. Nie dość, że nie mogę oddychać i mówię przez nos to jeszcze pobolewało mnie gardło. 
Przeczytałam na blogu pewnego vlogera o tym, że był na koncercie The Pretty Reckless i Fall Out Boy. Strasznie mu zazdroszczę! Postanowiłam, że zrobię listę zespołów/artystów, których bym chciała usłyszeć na żywo. Będzie to się dzielić na trzy kategorie. Z czasem lista zapewne się zmieni.
Zespoły/artyści, których muszę usłyszeć:
- The Pretty Reckless

















- Marilyn Manson
















- Red

















- Maroon 5

















- Three Days Grace

















- Nickelback

















- Staind



















Zespoły/artyści, których chciałabym usłyszeć:
- 
Zespoły/artyści, których chciałabym usłyszeć, ale jest to niemożliwe:
- Scorpions

Branoc.


środa, 2 kwietnia 2014

Dieta...

Dzisiaj zostałam w domu, jutro dzień otwarty. Wzięłam się za mangi, miałam też na początku ochotę na film, ale zrezygnowałam. Może później...
Chyba przejdę na dietę, jeszcze nie wiem. Nie jestem już zadowolona z mojej figury. Moje uda są grubsze, brzuch wystaje, twarz jest pulchniejsza, okrąglejsza.
Nie mam siły dzisiaj pisać, najlepiej gdybym zasnęła. Poczytam sobie mangi i zapewne coś obejrzę. Nikt nie pisze, zresztą jak zwykle.
Gardło mnie boli, ale dobrze że nie tak, jak rano. Moja głupota mnie dobija, chcę być odpowiedzialna! Nie potrafię. Nie mogę się zmierzyć z moimi lękami, problemami. Wciąż przed tym uciekam, a to tylko się gromadzi.
Branoc.

niedziela, 30 marca 2014

Pragnę tęsknoty.

Właśnie niedawno wróciłam z tyrani. Ok. 10 km pieszo w każdą stronę, zamarzanie na śmierć w nocy, brak apetytu, ból całego ciała, a w szczególności ramion. Myślałam, że spanikuję i nie pojadę, ale postawiłam na odwagę, i dobrze, bo gdyby mnie tam nie było to by było źle. A może i strasznie?
Jutro albo pojadę do szkoły (mamy pewną sprawę do zrobienia całą szkołą) albo pojadę do Płocka do psychologa. Jutro najwyżej będą z dwie osoby z mojej klasy, reszta postanowiła, że będzie odpoczywać po weekendzie. Gdybym ja miała tak prosto...
Do Romea się nie odzywałam. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze się do niego odezwę. Nie potrzebuję go, ale wiem, że już nigdy nie poznam kogoś tak jak jego, nie będę się z nikim już tak dogadywać, nie będę miała takiego wsparcia, nie będę miała takiej samej historii... Muszę dać temu odejść. On sobie radzi beze mnie bardzo dobrze.
Muszę być bardziej odpowiedzialna, ale nie potrafię. To takie ciężkie być dorosłym. Mam rocznie 18 lat, a czuję się jakbym zatrzymała się na 15 roku życia. Jest już ciemno, a ja jak zwykle czuję pustkę. Czy ktoś kiedyś ją zapełni? Dzisiaj słuchałam piosenek duetu "Us", gdzie śpiewa małżeństwo. W takich chwilach bywam marzycielką, ale później wracam do szarej rzeczywistości. Coś takiego nie zdarza się każdemu, a szczególnie nie mnie.
Mam ochotę na jakąś mangę jak i również film, ale chyba wybiorę to pierwsze. Mama się w ogóle nie stęskniła. Nikt się nie cieszył na mój powrót. Teraz szczególnie mi smutno z tego powodu.
Branoc.



No, No I don't fall in love
No I can't fall in love
It's much too complicated
Having tried it before
I don't need it anymore
So I thought, So I thought,
So I thought
I will wait for you my darling
and I will wait for you






piątek, 28 marca 2014

Niedojrzała miłość?

Trochę czasu minęło. Jestem zaskoczona, że powstało aż tyle wpisów na moim blogu. Nigdy jeszcze tak długo nie pisałam nie nudząc się tym. Cicho! Nie zapeszaj.
Postanowiłam, że napiszę książkę (Głupia! Który to już raz?) i mam nadzieję, że tym razem wytrwam (Cicho bądź mądralino!). Będzie to raczej książka kryminalna, w której będzie sporo tajemnic. Łzy, cierpienie, szczęście, zaskoczenie, zwątpienie, nienawiść. No po prostu wszystko, i nic.
W szkole jak na razie jest okej. Nie mam co narzekać. Powinnam się jednak pojawiać na basenie by mi go zaliczył. No ale nie chce myśleć o tych smucących mnie sprawach. Pisałam dzisiaj sprawdzian z języka angielskiego. Jak ja kocham ten język! Oczywiście uwielbiam też język polski, jak również i jestem dumna z bycia polką ze względu na naszą waleczną historię, ale angielski jest nieodłączną częścią mego życia. Mam nadzieję, że zamieszkam kiedyś zagranicą. Chociażby na jakiś czas.
Dzisiaj siedziałam w autobusie z moją koleżanką, którą opisałam w tym smutnawym poście. Rozmawiałyśmy o błahostkach. Przecież i tak jej już nie zaufam.
Wyznałam miłość Romeo, ale on napisał żebym go również wyrzuciła do kosza, tak jak innych. Tylko przez chwilę mi było smutno. Próbowałam, nie będę się obwiniała, że czegoś nie zrobiłam. Chyba jednak go tak nie kochałam. Może tak naprawdę sobie wmówiłam? Kto wie. Uznał, że sobie wmówiłam to, co czuję. Powiedział to tak zwyczajnie. Zupełnie jakby wiedział, że nie potrafię kogoś darzyć uczuciami i tylko on może kochać. A może go kocham, ale jestem szczęśliwa, że znajdzie sobie kogoś lepszego i odnajdzie z nim szczęście? W tak wielu ważnych rzeczach mnie okłamywał. Nie, nie chcę o tym myśleć. Chcę zachować go w pamięci takiego, jaki był na początku z tymi wszystkimi kłamstwami, w które wierzyłam. On pokochał inną, patrzy na nią teraz tak, jak kiedyś patrzył na mnie. Tak bardzo mi tego brakuje. Chciałabym go jeszcze choć raz przytulić, cofnąć czas. Zmieniłabym wszystko, a może tak tylko sobie wmawiam? Mam nadzieję, że jednak ona da mu szczęście, którego ja nie potrafiłam. Czuję, że zawsze będę na niego czekać. Może moje uczucia dorosną by go obdarzyć prawdziwym, niepowtarzalnym uczuciem? A może pokocham kogoś innego? Kto wie.
Branoc.




czwartek, 13 marca 2014

Czy kocham? Publiczny płacz...

Hmmm... od dawna nie pisałam. Trochę się działo. Wczoraj byłam na wagarach z Aśką i Kaśką. Jutro się widzę z Romeo. Ciekawe czy mu powiem o swoich uczuciach. We wtorek i środę do Płocka. Psycholog... nie chcę z nim gadać. Blog pomaga mi na wszystko spojrzeć z innej perspektywy. Czy miłość tak naprawdę istnieje? Boli mnie serce. Czemu? Tak długo je ukrywałam. Płakałam wczoraj w autobusie i dzisiaj. Nienawidzę...
Branoc.

niedziela, 16 lutego 2014

Ideał... z przymrużeniem oka ;)

Cóż, przeglądając stare obrazki na demotywatorach, oraz czytając mangę "Zettai Kareshi", zaczęłam myśleć o swoim ideale. Bohaterka mangi wymyśliła 100 cech swojego idealnego chłopaka, cóż, zobaczę ile mi się uda. Może kiedyś spojrzę ponownie na tą listę i sprawdzę, czy nadal tak sobie wyobrażam ideał.
Wygląd:
- powyżej 1.80m,
- szatyn lub brunet, krótka fryzura,
- brązowe lub zielone oczy,
- umięśniony,
- ubrany w skórzaną kurtę, zwykłe koszulki, itp.
- choć trochę opalony,
- niesamowity uśmiech,
- usta średnie lub duże,
- lekki zarost.
Charakter:
- wredny,
- zarozumiały,
- zbyt pewny siebie,
- gadatliwy,
- tajemniczy,
- zboczony,
- zabawny,
- troskliwy,
- zazdrosny,
- inteligentny,
- słuchający rocka,
*+ może lubić mangę i anime,
+ dobrze by było gdyby lubił czytać,
+ powinien lubić horrory,
+ powinien uprawiać jakiś sport,
+ podobałoby mi się gdyby grał na jakimś instrumencie, np. gitara, perkusja, fortepian...

* Oznacza to dodatkowe cechy, które są zbędne, ale mile widziane.
No to chyba wszystko. Z czasem będę coś dopisywać i może usuwać. Oczywiście jest to lista z przymrużeniem oka. Opisany jest tu ideał, a każdy wie, że ideały nie istnieją. ;)

Może dodam kilka zdjęć tych, którzy mi się podobają. Jestem ciekawa, czy będzie to się zmieniać.
 1. Lucas Bernardini - jest on moim ideałem od dość długiego czasu ;) Przyznam jednak, że jego wersja bez zarostu przypomina mi trochę licealistę. Lekki zarost mu niesamowicie służy.
2. Jason Statham - wiem, że swój ideał opisywałam inaczej, ale w tym facecie jest coś niesamowitego. Filmy z jego udziałem są najlepszym czasem.
3. Johnny Depp - mimo, że młodzieńcem nie jest to ma to coś.
4. Brad Pitt - nie dziwię się, że taka piękna kobieta jak Angelina Jolie go usidliła. Za każdym razem gdy go widzę, przypomina mi się niewinny szczeniak, który jeszcze nie zrozumiał świata.
5. Alexander Skarsgård - jego urok wciąż mnie onieśmiela. Oglądanie "True Blood" z jego udziałem daje mi miliony zawałów serca. Tak, wiem że to blondyn z błękitnymi oczami, ale wystarczy na niego popatrzeć ;)
6. Misha Collins - czy tylko mnie on zachwycił? Oj wątpię. Rola niewinnego aniołka w "Supernatural" była niesamowita. Ma niby błękitne oczy, ale co tam ;)
7. Jesse Metcalfe - znam go głównie z teledysku "Let Me Go" i roli kobieciarza. Trzeba przyznać, że urok swój ma.
8. Tyler Hoechlin - znam go z roli w "Teen Wolf". Na początku myślałam, że gra tam Jesse Metcalfe, ale co się dziwić? Moim zdaniem są bardzo podobni.
9. Colton Haynes I - no to już drugi przystojniak z "Teen Wolf". Coś czuję, że niedługo powrócę do tego serialu.
10. Jensen Ackles - cholerna fanka "Supernatural" ze mnie. Serialowy Dean jest moim ulubieńcem. Oczywiście razem z Cass'em.
11. Chord Overstreet - tego przystojniaka zauważyłam w "Glee", jak jeszcze oglądałam ten serial. Kolejny niewinny szczeniak.
12. Austin Butler - oglądając jego filmy z Ashley Tisdale myślałam, że występuje w nich Chord Overstreet. Kolejni bliźniacy ;) Dodam, że Austin był (nie wiem czy nadal jest) chłopakiem Vanessy Hudgens.
13. Dwayne Johnson I "The Rock" - wiem, wiem, że jest ogromny. No ale widząc tego zapaśnika nie mogę go nie podziwiać.
14. Channing Tatum - uwielbiam jego uśmiech.
15. Robert Hoffman X - co mogę poradzić, że jego uśmiech jest tak zniewalający. Jeszcze piękniejszego nie widziałam ;)
16. Ian Somerhalder I - jego postać Damona przyprawia mnie o ciarki.
17. Paul Wesley II - ten nasz przystojny polak.




18. Steven McQueen - niby przypomina trochę dziecko, ale jest słodki.
19. Michael Trevino I - wilkołak, mraw...
20. Joseph Morgan I - ah ten Nick.
21. Daniel Gillies I - jego kości policzkowe są cudowne.
No to chyba tyle. Kolejność przypadkowa. Nikogo więcej sobie nie przypominam. Jedynie pierwsze miejsce jest zamierzone.
Branoc.

sobota, 8 lutego 2014

Dear Myself~!

Dzisiaj w połowie czytania mangi "Dear Myself" zrozumiałam, że sama bym chciała stracić pamięć. Chciałabym zapomnieć wszystkie lata bólu, samotności, upokorzenia, nienawiści, braku akceptacji... Gdyby tak zacząć wszystko od nowa. Czyż to nie byłoby piękne? Tworzyłabym swoją nową historię. Piękniejszą, szczęśliwszą, bardziej ekscytującą. Poznałabym kogoś nie mając przed nim oporu, nie mając lęku, że odkryje prawdziwą mnie, moją historię. Wszystko byłoby idealne. Zupełnie jakbym była po zresetowaniu systemu. Czysta, zaczynająca od nowa. Znowu czułabym tę przyjemność odkrywając smak truskawek, zupełnie jak wtedy gdy miałam kilka lat i chodząc po ogródku cioci zrywałam te piękne owoce biegając i mówiąc "tuskafka". Mama mnie wtedy poprawiała, lecz ja chciałam by one się nazywały "tuskafki". To było po prostu piękne, takie niewinne.
Błękitne niebo odeszło i nastała wielka burza. Deszcz pada wewnątrz mnie, a pioruny oznaczają ból z zewnętrznego świata, który jest mi zadawany. Spokojne fale, a sztorm. Jak życie się szybko zmienia. Jednego dnia jesteś beztroskim dzieckiem bawiącym się zabawkami na podwórku, a kolejnego zastanawiasz się jaki jest sens istnienia, czy w ogóle Bóg istnieje. Życie.
Branoc.