niedziela, 16 lutego 2014

Ideał... z przymrużeniem oka ;)

Cóż, przeglądając stare obrazki na demotywatorach, oraz czytając mangę "Zettai Kareshi", zaczęłam myśleć o swoim ideale. Bohaterka mangi wymyśliła 100 cech swojego idealnego chłopaka, cóż, zobaczę ile mi się uda. Może kiedyś spojrzę ponownie na tą listę i sprawdzę, czy nadal tak sobie wyobrażam ideał.
Wygląd:
- powyżej 1.80m,
- szatyn lub brunet, krótka fryzura,
- brązowe lub zielone oczy,
- umięśniony,
- ubrany w skórzaną kurtę, zwykłe koszulki, itp.
- choć trochę opalony,
- niesamowity uśmiech,
- usta średnie lub duże,
- lekki zarost.
Charakter:
- wredny,
- zarozumiały,
- zbyt pewny siebie,
- gadatliwy,
- tajemniczy,
- zboczony,
- zabawny,
- troskliwy,
- zazdrosny,
- inteligentny,
- słuchający rocka,
*+ może lubić mangę i anime,
+ dobrze by było gdyby lubił czytać,
+ powinien lubić horrory,
+ powinien uprawiać jakiś sport,
+ podobałoby mi się gdyby grał na jakimś instrumencie, np. gitara, perkusja, fortepian...

* Oznacza to dodatkowe cechy, które są zbędne, ale mile widziane.
No to chyba wszystko. Z czasem będę coś dopisywać i może usuwać. Oczywiście jest to lista z przymrużeniem oka. Opisany jest tu ideał, a każdy wie, że ideały nie istnieją. ;)

Może dodam kilka zdjęć tych, którzy mi się podobają. Jestem ciekawa, czy będzie to się zmieniać.
 1. Lucas Bernardini - jest on moim ideałem od dość długiego czasu ;) Przyznam jednak, że jego wersja bez zarostu przypomina mi trochę licealistę. Lekki zarost mu niesamowicie służy.
2. Jason Statham - wiem, że swój ideał opisywałam inaczej, ale w tym facecie jest coś niesamowitego. Filmy z jego udziałem są najlepszym czasem.
3. Johnny Depp - mimo, że młodzieńcem nie jest to ma to coś.
4. Brad Pitt - nie dziwię się, że taka piękna kobieta jak Angelina Jolie go usidliła. Za każdym razem gdy go widzę, przypomina mi się niewinny szczeniak, który jeszcze nie zrozumiał świata.
5. Alexander Skarsgård - jego urok wciąż mnie onieśmiela. Oglądanie "True Blood" z jego udziałem daje mi miliony zawałów serca. Tak, wiem że to blondyn z błękitnymi oczami, ale wystarczy na niego popatrzeć ;)
6. Misha Collins - czy tylko mnie on zachwycił? Oj wątpię. Rola niewinnego aniołka w "Supernatural" była niesamowita. Ma niby błękitne oczy, ale co tam ;)
7. Jesse Metcalfe - znam go głównie z teledysku "Let Me Go" i roli kobieciarza. Trzeba przyznać, że urok swój ma.
8. Tyler Hoechlin - znam go z roli w "Teen Wolf". Na początku myślałam, że gra tam Jesse Metcalfe, ale co się dziwić? Moim zdaniem są bardzo podobni.
9. Colton Haynes I - no to już drugi przystojniak z "Teen Wolf". Coś czuję, że niedługo powrócę do tego serialu.
10. Jensen Ackles - cholerna fanka "Supernatural" ze mnie. Serialowy Dean jest moim ulubieńcem. Oczywiście razem z Cass'em.
11. Chord Overstreet - tego przystojniaka zauważyłam w "Glee", jak jeszcze oglądałam ten serial. Kolejny niewinny szczeniak.
12. Austin Butler - oglądając jego filmy z Ashley Tisdale myślałam, że występuje w nich Chord Overstreet. Kolejni bliźniacy ;) Dodam, że Austin był (nie wiem czy nadal jest) chłopakiem Vanessy Hudgens.
13. Dwayne Johnson I "The Rock" - wiem, wiem, że jest ogromny. No ale widząc tego zapaśnika nie mogę go nie podziwiać.
14. Channing Tatum - uwielbiam jego uśmiech.
15. Robert Hoffman X - co mogę poradzić, że jego uśmiech jest tak zniewalający. Jeszcze piękniejszego nie widziałam ;)
16. Ian Somerhalder I - jego postać Damona przyprawia mnie o ciarki.
17. Paul Wesley II - ten nasz przystojny polak.




18. Steven McQueen - niby przypomina trochę dziecko, ale jest słodki.
19. Michael Trevino I - wilkołak, mraw...
20. Joseph Morgan I - ah ten Nick.
21. Daniel Gillies I - jego kości policzkowe są cudowne.
No to chyba tyle. Kolejność przypadkowa. Nikogo więcej sobie nie przypominam. Jedynie pierwsze miejsce jest zamierzone.
Branoc.

sobota, 8 lutego 2014

Dear Myself~!

Dzisiaj w połowie czytania mangi "Dear Myself" zrozumiałam, że sama bym chciała stracić pamięć. Chciałabym zapomnieć wszystkie lata bólu, samotności, upokorzenia, nienawiści, braku akceptacji... Gdyby tak zacząć wszystko od nowa. Czyż to nie byłoby piękne? Tworzyłabym swoją nową historię. Piękniejszą, szczęśliwszą, bardziej ekscytującą. Poznałabym kogoś nie mając przed nim oporu, nie mając lęku, że odkryje prawdziwą mnie, moją historię. Wszystko byłoby idealne. Zupełnie jakbym była po zresetowaniu systemu. Czysta, zaczynająca od nowa. Znowu czułabym tę przyjemność odkrywając smak truskawek, zupełnie jak wtedy gdy miałam kilka lat i chodząc po ogródku cioci zrywałam te piękne owoce biegając i mówiąc "tuskafka". Mama mnie wtedy poprawiała, lecz ja chciałam by one się nazywały "tuskafki". To było po prostu piękne, takie niewinne.
Błękitne niebo odeszło i nastała wielka burza. Deszcz pada wewnątrz mnie, a pioruny oznaczają ból z zewnętrznego świata, który jest mi zadawany. Spokojne fale, a sztorm. Jak życie się szybko zmienia. Jednego dnia jesteś beztroskim dzieckiem bawiącym się zabawkami na podwórku, a kolejnego zastanawiasz się jaki jest sens istnienia, czy w ogóle Bóg istnieje. Życie.
Branoc.

piątek, 7 lutego 2014

Alive, alive, alive!

Jest całkowicie okej, okej, okej, okej... Cicho!
Dzisiejszego dnia siedzę w domu i odpoczywam. Rano pobolewał mnie brzuch i nie miałam apetytu, ale wzięłam tabletka przeciwbólowego i coś zjadłam. Przeczytałam dzisiaj mangę "Alive". Była nawet ciekawa. Zło zawsze będzie istnieć, ponieważ istnieją źli ludzie. Lecz co by było gdyby na świecie nie było zła? Zapewne wszyscy by to poprali, ale czy życie byłoby wtedy ciekawe? Ból jest często piękny i bardzo potrzebny. Potrzebne jest zło po to, by docenić dobro. Gdyby ludzie kochali swoich bliźnich, nie, to niemożliwe. Mam ochotę na jakiś horror. Dzisiaj tylko obejrzałam dwa ostatnie odcinki "Corpse Party" - to jest o zabijaniu, duchach, klątwach, torturach, traceniu zmysłów, zemście i dużej ilości flaków. Ani trochę mnie nie przestraszyło, ani trochę nie zniesmaczyło. Czy przez to jestem masochistką? Czy jestem nienormalna? Lecz co oznacza normalność? Nie chcę być normalna. Często patrzę na ludzi i nie chcę być taka, jak oni. Ludzie są banalni. Szukają wciąż miłości, spotykają się z przyjaciółmi, chodzą do szkoły by pogadać z ludźmi. Nienawidzę tej codzienności!
Branoc.

czwartek, 6 lutego 2014

Przyszłe walentynki, flaki na wierzchu i trochę przemocy...

Dzisiaj jestem cała schorowana. Oglądałam trochę anime i przeczytałam trochę mang. Teraz zabieram się za "Droga bez powrotu 2" - może być ciekawie. Nie jestem raczej fanką bezsensownych filmów, w których główną rolę grają litry krwi, flaki i serce na wierzchu, ale czasami przydaje się urozmaicenie. Może napiszę o kanibalach piosenkę? Kto wie. Może wiersz?
Ostatnio chciałam się znowu uczyć gry na gitarze, ale znowu się poddałam. Dzisiaj mi się najzwyczajniej w świecie nie chce. Planowałam obejrzeć kilka odcinków serialu "Nie z tego świata", ale wolno mi się buforowało, a to mnie doprowadza do szału.
Niedługo walentynki, a ja znowu sama. Nigdy nie miałam z kim się dzielić tym dniem, więc może dlatego uważam te "święto" za bezsensowne? Kwiaty, czekoladki, misie, wyznania... okropieństwo. Moja jedna koleżanka daje swojemu chłopakowi (kiedyś opowiem ich żałosną historię) pudełeczko, w którym na 365 karteczkach jest wypisane 365 powodów jej miłości do niego. Gdyby tylko ktoś by mi zrobił taki prezent, albo ja jemu... niemożliwe. Może jak jutro pójdę do szkoły to kupię książkę Kinga, która jest za ok. 11 zł? Może, ale też wątpię.
Wolny czas jest idealny by pisać swoją książkę, ale jak to ostatnio bywa - mi się nie chce. Napisałabym o dziewczynie, która była bita przez kogoś z rodziny. Historia bardzo znajoma...
Wszyscy są szczęśliwi oprócz mnie.
Branoc.