niedziela, 23 listopada 2014

Kłamstwo.

Nie było mnie tu już dawno. Niby wiele się zmieniło, zaczęłam wychodzić do ludzi. Jednakże wieczorami nadal czuję pustkę. Nie mam w ogóle weny do pisania. Jestem chyba do niczego. Czuję, że wszyscy inni są ode mnie gorsi i lepsi jednocześnie. To boli. Kiedy coś czuję. Więc czemu nie krwawię? Wciąż mnie do tego ciągnie. Lecz czemu mam ulegać? Smutek i niekończąca się udręka nieczułości. Nawet nie czuję melancholii. Cholera, a tak dobrze się okłamywałam.

wtorek, 24 czerwca 2014

Noga.

Ostatnio niewiele się działo. Wczoraj piłam z koleżankami, a potem poszłam na basen. Głowa mnie wczoraj bolała. Szłam pieszo z 4 km. Dzisiaj niby byłam w szkole, ale tak przejściowo. Byłam u lekarza, mam gips na nodze. Strasznie się męczę, tym bardziej, że nie mam kul. Jutro może będę je miała. Pojutrze mnie już nie ma. Przez tydzień będę w innym miejscu. Boję się tego. Jestem smutna, choć nie wiem czemu. Ostatnio piszę trochę piosenek. Może się zabiorę za jakiś wiersz? I tak go nie udostępnię, nie chcę by inni je zauważyli.
Branoc.

piątek, 20 czerwca 2014

Ostatnio...

Byłam ostatnio u pani psycholog. Moja wychowawczyni mnie z nią umówiła. Bardzo miła kobieta, teraz za każdym razem gdy ją widuję to się uśmiecham. Czy tak łatwo wywrzeć dobre wrażenie na kimś? Jej się to udało. Powiedziała mojej mamie, że mam głęboką depresję i muszę chodzić do psychologa. Pozwoliłam jej na to. Powiedziałam jej o tabletkach, o myślach samobójczych, o smutkach, ona po prostu ma w sobie magię, która zachęca ludzi do rozmowy. Byłam na basenie. Było całkiem miło. Pierwszy raz na mnie nie krzyczał, a i nauczyłam się co nieco. Został tydzień do końca szkoły. Potem wakacje. Siostra jak się dowie o poprawce z basenu to mnie zabije. Będę się przez wolny czas uczyła pływać. Zaczynam nawet to lubić. Napisałam ostatnio angielskie słowa do piosenki. Myślę, że wyszło całkiem nieźle. Nie mam za to ochoty na pisanie wierszy. Czuję się samotna, ta samotność mi jednak trochę ciąży. Podobno wypisywanie na blogu swoich smutków pomaga, tak mówiła szkolna psycholog. Miała rację.
Branoc.

poniedziałek, 5 maja 2014

Drama.

Ostatnio wzięłam się za oglądanie dram. Jednak co ciekawsze nie dopuszczam do siebie innych niż koreańskich. Może to z powodu aktorów? Oj nie wiem. Wzięłam się też za naukę jęz. koreańskiego. Jest strasznie trudny! Chyba nigdy niczego nie zapamiętam.
Co do dram. Zauważyłam, że głównie kobieca bohaterka nigdy nie miała chłopaka, a chłopak nigdy się jeszcze nie zakochał. Ona zdobywa jego serce przez olewanie go, a on za nią lata jak głupi. Bohaterki zawsze mnie wkurzają, bo zachowują się jakby nigdy w życiu nie rozmawiały z chłopakiem, a nawet nie widziały na oczy. Peszą się opuszczając głowę nie mając odwagi cokolwiek powiedzieć. Baka!
Oczywiście już znalazłam sobie ulubionych aktorów. -.- Ja nic tylko poszukuję przystojniaków.
Branoc.

środa, 23 kwietnia 2014

GŁUPIA!

Ostatni wpis był bardzo krótki. Poszłam szybko spać, ok. 20.00. Dzisiaj nie poszłam do szkoły, nie wiem czy nadal mamy wolne, bo są testy gimnazjalne. Żałuję, że nie poszłam wtedy na basen. Jedyną nadzieją jest nauczenie się pływać w te wolne dni, ale zapewne nie będzie kto miał mnie zawieść. Przerąbane! Albo nie zdam, bo mnie dyrektor wywali jak się dowie o basenie albo będę miała poprawki w sierpniu z basenu albo mnie wywalą, bo to liceum albo nauczę się pływać w czasie wolnym i jakoś mi zaliczy albo się zlituje. Kiedy o tym myślę wciąż się martwię, więc zaczęłam oglądać "Itazura na Kiss". Tylko to mi już poprawia humor. Chciałabym powrócić do tych czasów, kiedy miałam sześć lat. Jak ja głupia nie mogłam sobie załatwić zwolnienia. GŁUPIA! GŁUPIA! GŁUPIA! Nie radzę sobie z własnym życiem.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Spać.

Chce mi się spać! Jednak jest jeszcze tyle bezsensownych rzeczy, których nawet nie chcę zrobić. Więc po co siedzieć? Oczy mi się kleją. Pomocy!
Branoc.

sobota, 12 kwietnia 2014

Czemu śmierć?

Czemu nie mogę się zmienić? Najgorzej jest nocami. Wtedy cisza pożera choćby jedyną pozytywną ostatnią myśl i zostawia mnie w bezsenności z tymi wszystkimi złymi myślami. Wciąż myślę o problemach. O tym czy sobie poradzę w szkole, o tym czy ktoś przy mnie będzie, o tym czy będę szczęśliwa... Czytałam, że trzy kropki na końcu zdania oznaczają nadzieję piszącego. To chyba prawda, choć sama nigdy się do tego nie przyznam. Nie chcę udawać, że oczekuję czegoś od życia, bo tak nie jest, prawda? Wciąż siebie ze wszystkim oszukuję. Wbiłam sobie do głowy, że jeśli nie będę niczego oczekiwała to się nie zawiodę. To prawda, ale co gdyby pokazała się w moim życiu osoba, która by zmieniła mój pesymistyczny tok myślenia? Kto wie. W moim życiu pojawia się coraz więcej pytań, a żadnych odpowiedzi nie otrzymuję. Jak można nie potrafić odpowiedzieć na takie banalne, proste pytania? Czego pragnę od życia? Nie wiem. Naprawdę nie wiem, albo nie chcę się przyznać przed samą sobą, by później nie odczuć zawodu. Jak tu cicho. Słyszę tylko głęboki sen swojej rodziny. Niby bliskich... Jednak przybrany brat chętnie byłby świadkiem mojej śmierci. A mama? Coraz częściej myślę, że przestałam ją obchodzić. Tak wiele razy o mało mnie nie zabił... Czy pisząc to miałam nadzieję, że to zrobi? Moje myśli się gubią pomiędzy rozsądkiem a uczuciami, która pragnę do końca unicestwić. Jednak czy to jest możliwe? Nie wiem. Kolejne pytanie bez odpowiedzi. Podobno nie ma rzeczy niemożliwych. Jednakże gdyby tak było nie byłoby biednych, głodujących, smutnych ludzi na tym świecie. To tylko trzy przykłady, a mogłoby być ich miliony. Jestem głodna, lecz nie zjem niczego. Nie dam rady niczego przełknąć.
Dzisiaj mój pies, Max został zażarty przez innego. Płakałam rano przez to. Mama poszła go zakopać, a ja głupia nie miałam nawet odwagi by go ostatni raz zobaczyć. Kolejny raz nie mogłam spojrzeć prawdzie w oczy. Chcę jeszcze poudawać, że to się nie stało. Chcę wierzyć, że jak wrócę w poniedziałek ze szkoły on będzie na mnie czekał. Ostatnio się do niego zbliżyłam bardziej niż kiedykolwiek. Tak samo było z moim wujkiem. Tuż przed jego masakryczną śmiercią (ktoś go zamordował) dogadywaliśmy się lepiej niż przez te wszystkie lata. To chyba już cztery lata... Dlaczego Ci, do których się zbliżę niedługo potem odchodzą? Zaczynam teraz myśleć, że to przeze mnie. Jestem chodzącym pechem. Zawsze tak było. Może to był kolejny powód czemu nie byłam lubiana? Nie mogę się już do nikogo przywiązać. To co napisałam o nadziei, że kiedyś może ktoś będzie przy mnie cofam. Nie chce cierpieć nigdy więcej...
Branoc.